Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 03 2015

Najcięższe walki to te z samym sobą

Ale też dają najwięcej.

Wyznaję filozofię rzucania się na głęboką wodę. Jeszcze nigdy mi nie zaszkodziło. (Jeśli nie liczyć paru rozstrojów żołądka i różnych dziwnych emocji, które wolałabym wyrzucić z pamięci. Ale i tak warto.)

Mam w sobie nieakceptację. Niechęć do stałości, do stania w miejscu, jeśli mi tu jeszcze nie jest całkiem dobrze. To dobrze! Coś mnie wciąż gna do przodu. Nawet jeśli się boję, bo musicie wiedzieć, że bardzo wielu rzeczy w życiu się boję.

Gnam ciągle do przodu bez zatrzymania, choćby mi brakowało tchu, choćbym nie wiedziała dokąd mnie to zaprowadzi. Właśnie tego najbardziej się boję – nieznanego! A jednocześnie najbardziej mnie tam ciągnie, bo właśnie w nieznanym spodziewam się nowych przeżyć.

Potrzebuję nowych przeżyć, by żyć. Potrzebuję wyłączyć wewnętrznego krytyka i robić swoje. Nie rozumiem słów, że coś może nie być dla mnie. Że czegoś nie muszę umieć. Coś może po prostu nie pasować. Nie przyjmuję do wiadomości, bez odbioru, próbuję. Pędzę, lecę.

Mam nadambicję i muszę się ciągle sprawdzać. I muszę działać wbrew wewnętrznemu głosowi, który nie jest wcale mój. Wewnętrzny sędzia mówi, że powinnam się zatrzymać. Że to nie dla mnie. Że ja nie jestem od zdobywania świata. Ja nie jestem od ryzykowania. Ja jestem od siedzenia w kącie i moczenia policzków. Sądzę, że to nie jest mój głos, bo nikt nie byłby dla siebie tak okrutny. Nie słucham sędzi, idę, biegnę. Wyrabiam sobie charakter. Przyjmuję ciosy na klatę. Życie czasem boli. Jakby mniej.

Choć ciągle nie mam swojego miejsca. Nie czuję jakbym miała. Moje miejsce jest przy osobach kilku, ale gdybym miała wybudować własne od zera… to nie wiem gdzie mogłoby być. Jest we mnie ciągłe rozdwojenie. Chcę się schować pod biurko ze wstydu, a za chwilę wspinam się na wyżyny odwagi swej. Rozbieram się na kawałki w kolejnych zdaniach. Wyrzucam wewnętrznego sędzię. Wyrzucam. Wraca za jakiś czas, ale kolejne dowody potrafienia umacniają mnie. Trzymają mnie, na nowo składają, kiedy czuję, że sędzia znów szykuje swoją mowę. Jestem gotowa.

Chadzam to tu, to tam. Nawet jeśli czuję, że może za daleko jak na pierwszy raz. Może nie tak ostro. Może. I czasami mnie przerasta, i czasami całkiem błahe rzeczy są dla mnie tak trudne, że się boję możliwości osiwienia podczas jednej nocy. Ale potem wstaje dzień i kolejne wyzwanie zakończone. I okazuje się, że nic nie było tak straszne. Że zupełnie nic się nie stało. A nawet, że ja dzisiaj mogę wszystko!

(Miało być zupełnie co innego, wyszła spowiedź. Ok.)

May 22 2015

Jak nie zauważyć zainteresowania

Jest co najmniej jeden powód, dla którego należy walczyć z niskim poczuciem własnej wartości – ono umniejsza wszystko. Nie pozwala uwierzyć, że i Tobie mogą przydarzyć się w życiu cuda. I że jesteś naprawdę wspaniałym, ciekawym człowiekiem, który intryguje innych. Jesteś pełnowartościową osobą, która może góry przenosić.

Był sobie chłopak. On siebie nie lubił. Tak skrajnie siebie nie lubił, że to aż bolało, kiedy natrafiło się na kolczasty pancerz jego ciętych ripost. Była też sobie dziewczyna, która się nie doceniała. Tak bardzo nie wierzyła, że może być obiektem czyjegoś zainteresowania, że aż dziw bierze, że można mieć tak wypaczony obraz siebie. Mimo że niczego, poza pewnością siebie, jej nie brakowało.

Czasy szkolne, czasy pierwszych miłostek. Typowa sytuacja. Chłopak stanowił przez dłuższy czas główny temat myśli dziewczyny. On też dawał jej do zrozumienia, że widzi w niej kogoś niezwykłego. Powinni wobec tego rzygać tęczą, ale to chyba byłoby zbyt nudne.

Trafiłam na tę historię w pamiętniku. To niezwykłe, jak bardzo niewiara we własną wartość może zaślepić człowieka.

Widzieliśmy się prawie codziennie, ale nasz kontakt polegał na tym, że ja uśmiechałam się do niego, a on uśmiechał się do mnie. Albo on uśmiechał się do mnie, a ja do niego. Rano padało słowo Cześć, po południu Na razie. Pomiędzy była długa i głucha cisza. Czasami z jego strony wychodziło jakieś pytanie, na które najczęstszą odpowiedzią było: nie wiem.

Zakończenie jest oczywiste. Rozeszło się po kościach. W pewnym momencie milczenie stało się tak ciężkie, że nie można było go już znieść. Milczenie powodowało narastanie dystansu. Milczenie to było zniechęcenie. Bo przecież nieważne, ile masz w sobie piękna, jeśli nie potrafisz się nim dzielić z innymi.

A wystarczyłoby po prostu uwierzyć, że jest ktoś, dla kogo jest się interesującym i coś się sobą dobrego prezentuje. A wystarczyłoby przestać się przejmować zdaniem otoczenia. A wystarczyłoby wyjść ze strefy komfortu. Wtedy jednak łatwiej było uwierzyć, że wszystko jest bujdą. Łatwiej było sądzić, że wszystko się wydaje. Łatwiej było sobie wmówić, że to takie tylko zwykłe lubienie.

Nieważne, że dziś w tym pamiętniku znalazłabym setki małych dowodów na to, że tamten chłopak się starał. Że przez jakiś czas bardzo chciał tę dziewczynę bliżej poznać. Że starał się do niej dotrzeć, choć czasem nieudolnie. A ona nie pozostawała mu dłużna w swoich malutkich oznakach dbałości.

Cóż, tak to jest jak się spotka dwoje niedowiarków. Albo uwierzą, albo zostanie im tylko kilka miłych wspomnień. Może to dobrze, przynajmniej nie zdążyło się naprodukować zbyt wielu niemiłych.

W życiu jednak, a przede wszystkim w uczuciach, to właśnie porzucenie strefy komfortu daje największą uciechę. Do nikogo bowiem nie można się zbliżyć, kiedy samemu jest się schowanym we własnej skorupie. Uczucia to duże ryzyko zranienia, tym większe, im bliżej siebie dopuszczamy tego drugiego ktosia. Ale im bardziej może zaboleć, tym bardziej może też ucieszyć. Tym więcej można zyskać. Jak dla mnie, warto.

Fot. (główne) Sander Smeekes, Kyle Ryan, Michael Hull. CC0 License

May 15 2015

Krowina

szczypie cielaka od urodzenia
ząb starej krowy
bo już w sam raz do jedzenia
tłuszcz taki zdrowy

nie chce go tracić krowina
więc dietę zaleci na chudość
zje co przyniosła dziewczyna
małemu będzie trawy dość

i może nie zechcą do rzeźni
od razu maluszka brać
jak się mateczka spręży
i mleczka nie zechce dać

niestety nie całkiem pomyślnie
się ułożyło
bo starej krowie
zanadto się przytyło


Leżało w szkicach od wieków. Kiedyś mi wstyd było publikować głupoty.

Dziś bezwstyd.

Fot. Thomas Lefebvre. CC0 License

May 07 2015

6851 77c6 390

artbymoga:

Dudolf

that kid in the green is killing me

Reposted frombpash89 bpash89
9944 8c3e 390
Reposted fromfoina foina viadzony dzony
Zapytała, co mi dolega.
- To samo, co zawsze - wyjaśniłem.
- Jesteś chory?
- Jestem smutny
— Jonathan Safran Foer – Strasznie głośno, niesamowicie blisko
Reposted frompieprzycto pieprzycto
Bóg dał nam Paryż, Wenecję
architekturę secesyjną, zegarki
i zegary art deco
dał nam poziomki
zamglone świty za oknem kawiarni
sklepy
dał nam Tomasza Manna oraz Prousta
a także wrzosowiska Irlandii
oraz wymyślił bilard i nastolatki
i tysiąc innych rzeczy
jak wodospady, Boską Komedię,
fajki, wiersze Rilkego,
ulice wysadzane platanami
na południu,
amerykańskie samochody z lat czterdziestych,
pióra Mont Blanc, przewodnik
po Grenadzie oraz
Koniaki, Giny, Whisky i Bordeaux
na pewno nie w tym celu
żebym siedział
przez osiem godzin dziennie
w pracy
jak jakiś chuj
— Andrzej Kotański, "Canto"
Reposted from1923 1923

Erotyk dla następcy

Bohdan Urbankowski
      I

      Przeprowadź ją przez pokój
      niby ścieżką wśród lasu
      na stole
      zapal różę
      dobrą jak nocna lampka

      Potem
      rozbieraj ją delikatnie
      z obronnych gorsetów
      z zaciśnięcia rąk
      drżenia ramion ...
      Otul szeptem.

      A jeśli kiedyś
      wybiegnie nagle z pokoju
      biegnij za nią
      nie pozwól
      ukryj jej twarz
      w swych wielkich rękach
      mów słowa
      dużo słów
      te wszystkie
      których ja zapomniałem
      których się wstydziłem

      Proszę cię
      ty
      którego nienawidzę
      który przyjdziesz po mnie
      by z jej drobnych piersi
      zdrapać ślady mych rąk
      rozchylić jej kolana
      proszę cię
      bądź dla niej dobry

      II

      Nie wiesz
      że będziesz kochał mnie
      że powie ci słowa
      wypróbowane ze mną
      że w jej włosach
      poczujesz mój oddech
      na jej brzuchu
      napotkasz nocą
      moje ręce

      I jeśli czasem
      wciągając cię w siebie
      aż do zachłyśnięcia
      pomyli nasz imiona -
      nie myśl o mnie z nienawiścią

      to ja
      uczyłem ją jak dziecko
      nie wstydzić się krzyku imion nagich ciał
      to ja
      czasem jeszcze mówię do ciebie
      wtedy
      myślałem
      że mówię tylko do niej

      III

      Twój cień w jej oczach
      to mój cień

      jej głos pełen niepokoju
      to mój głos

      gdy ona cofa się z lękiem
      ja powracam
      pamiętaj

      na każde twoje słowo
      zbyt ostre

      na każdy gest
      nie dość szczery
      ja powracam
      pamiętaj

      I jeśli kiedyś sama
      zapłacze nocą
      nie wchodź do jej pokoju
      już ja
      będę przy niej

Erotyk dla następcy - Bohdan Urbankowski
9146 6a0a 390
lajf
Reposted fromjulios julios
1181 2d7c 390
Reposted fromFalkakos Falkakos viabudas budas
8906 5ca7 390
Reposted fromrol rol viapotrzask potrzask
2044 b4b4 390
Reposted fromkjuik kjuik viaFif Fif

April 27 2015

Babo, zamilcz!

Dziad powiedział, bo sam wiedział.

Mężczyźni wiedzą. Wiedzą też, że wiedzą. Podobnie jak kobiety zresztą, ale one wiedzą, że wiedzą lepiej. Jak głosi chińskie przysłowie: Mężczyzna uważa, że wie, ale kobieta wie lepiej.

W porzekadłach często mądrości się kryją. (I głupoty też bywają.) To ma sens.

Z jednej strony babka to dużo papla, nie? Babki nie przegadasz. Babka zawsze będzie wiedziała lepiej, nieważne, co jej powiesz. Z babeczką na argumenty nie próbuj się bić.

Z drugiej strony, my kobiety to jesteśmy cwane istoty i swoje przemilczeć też umiemy. Bo kiedy facet jest święcie przekonany, że wie, a my naprawdę wiemy lepiej, to my przytakujemy, ale robimy swoje. I potem wychodzi na babskie, ale mężczyzna nie ma o tym pojęcia. I wszyscy zadowoleni, bo jest jednocześnie i po damskiemu, i po męskiemu (na różnych poziomach świadomości).

Chodzi o to, że związek to jest czasami też sztuka przemilczania spraw zupełnie nieistotnych. Bo np. powiedzmy, że chodziłaś za nim dwa lata, a on Cię przyuważył wreszcie. Święcie jest przekonany, że to on Cię odnalazł. Nic mu nie mówisz, że jak szalona się kręciłaś w pobliżu od długiego czasu. No dajże spokój! Mężczyzna powinien mieć satysfakcję, ot co! (Potem, ewentualnie po latach możesz mu tajemnicę poznania waszego zdradzić, ale wcześniej daj mu się nacieszyć jego własną wersją.)

Tak, jak jestem zwolenniczką rozmów na tematy ważne i mniej ważne, tak jestem zwolenniczką również niewytykania czyjejś nieświadomości, gdy niczemu to nie służy. Jeżeli dotyczy ona czegoś zupełnie nieistotnego, oczywiście.

Jakie znaczenie ma czy parasol waszej znajomej Mariolki był zielony czy różowy? A ta Genia w serialu to Zenka poślubiła czy Franka? Nieważne! Trzeba wyjaśniać wszelkie nieścisłości, ale jeśli pierdoła nie zgadza się w relacji wydarzeń zeszłego piątku, to się nie wyrywam i nie krzyczę, że przecież to było inaczej.

Dlaczego tak ważne jest, żeby kobieta umiała czasem nie udowadniać do końca, do upadłego swoich racji?

  • Bo to niczemu nie służy. A przynajmniej niczemu dobremu.
  • Bo dobrze jest sprawiać, kiedy jest okazja ku temu, żeby się mężczyzna czuł doceniony. Jeśli ma ciągle nad głową babiszona, co wszystko wie lepiej, to w końcu zwinie manatki do kobiety, która go pogłaszcze po główce i będzie podziwiała.

Niech ma mężczyzna radość, że wie. Bo często jest tak, że naprawdę wie. A tylko nieraz kobieta wie lepiej.

April 12 2015

Nie taka ekstra

Zastanawiałam się ostatnio, dlaczego czasami staję się antyspołeczna. Byle gówno doprowadza mnie do szału albo wybucham płaczem w najmniej oczekiwanym momencie. Spokojna, na co dzień, osoba przemienia się nagle w kłębek nerwów. Wywnioskowałam, że po prostu nie jestem ekstra.

Oczywiście, można by stwierdzić, że mam po prostu problemy z emocjonalną dojrzałością i pewnie byłoby w tym trochę racji. Dziś jednak przykład moich rodziców uświadomił mi, że te negatywne emocje po prostu dają mi znaki, że przeoczyłam czas, w którym trzeba było znaleźć kącik tylko dla siebie.

Moja mama jest introwertykiem. Nie lubi dużych imprez, na których są tabuny ludzi nieznanych. Nie lubi za często wychodzić z domu. Dobrze czuje się, mogąc sobie spokojnie poczytać albo odpocząć w gronie najbliższych. Tata jest jej przeciwieństwem. Doładowuje akumulatory, będąc z ludźmi. Bryluje w towarzystwie, świetnie się przy tym bawiąc. Długie przebywanie w domu doprowadza go do zesmętnienia.

Podświadomie wybrałam sobie faceta na wzór mojego taty (ciekawie o tym i innych sposobach dobierania sobie partnerów tutaj), ale swój sposób czerpania energii odziedziczyłam po mamie.

I masz babo placek!

Placek czy ciacha to właśnie jest jeden z moich sposobów ładowania baterii. Kiedy czuję jakieś większe emocjonalne wyczerpanie, to siedzę w domu i piekę ciasto. Albo piszę. Albo tulę. A Ty?

Ważne, żeby była zachowana równowaga i żeby wczuć się w moment. W końcu introwertyk też lubi sobie wyjść do towarzystwa. Ekstrawertyk za to zwykle nie ma nic przeciwko spokojnemu wieczorowi tylko we dwoje z filmem i winiaczem. (Pod warunkiem, że nie jest to dziesiąty wieczór z rzędu, czego i introwertyk by nie zniósł.)

Komunikacja to nie zawsze jest bułka z masłem. Jak się jednak człowiek umie dogadać z partnerem, mimo rozbieżności zdań, to mocniej dostrzega, że cholerka, wyjątkowo mocno ceni sobie tę osobę. Trzeba szukać złotego środka i wypracowywać korzystne dla obu stron rozwiązania. Na przykład, Ty idziesz dziś na piwo z kolegami, a ja w tym czasie poczytam sobie książkę. Następnym razem zrobimy coś razem. If you know what I mean.

Fot. Utomo Hendra Saputra

March 03 2015

Jak on ładnie się uśmiecha...
Prosto w moje serce.
— W. Wharton
Reposted fromsummerkiss summerkiss viacytaty cytaty
8886 5ad3 390
Reposted frommoai moai viaoasa oasa
6467 754d 390

diszipliniert:

amporas:

i don’t normally write on the walls, but i was getting pretty pissed.
like, who the fuck says i can’t be smart and have sex at the same time?
i could literally get eaten out and recite the quadratic formula if i damn well please.

!!!

Reposted frombwana bwana viashakeme shakeme
1634 f51b 390

lifemaster101:

tarabba:

This is my logic. I shouldn’t be allowed to talk to people.

Social anxieties, man. Overthinkin’ everything.

This is me everyday

Reposted fromthatsridicarus thatsridicarus viashakeme shakeme
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl